Zamknij komunikat |X|

Informacja: Strona Domu Reklekcyjnego Emaus, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Nie zawierają one żadnych danych osobowych - więcej na ten temat >>
Dom Rekolekcyjny Emaus - strona główna
Baner
  • Powitanie
  • Dom
    • Historia
    • Diakonia domu
    • Zdjecia domu
  • Informacje dla gości
  • Cennik
  • Kontakt
  • Dojazd

Świadectwa





Wprowadź datę rozpoczęcia rekolekcji (orientacyjnie):

  

2009-02-10

Proroczy sen

Wywodzę się z rodziny, w której wiara traktowana była tradycyjnie. Rodzice twierdzili, ż życie to życie, a wiara to wiara… i bardzo dobrze wychodziło im nie mieszanie tych dwóch sfer. Są bardzo niezgodnym małżeństwem, nie umieli ze sobą nigdy rozmawiać, pracować, odpoczywać, w ogóle przebywać, bo bycie razem kończyło się sprzeczkami i wojnami. Przekazywali nam dzieciom (mam troje rodzeństwa) bardzo zły model małżeństwa. Od młodych lat żyłam w przekonaniu, że ja na pewno nie wyjdę za mąż, bo dziękuję za takie życie we dwoje. Byłam zrażona i uprzedzona.

W moim życiu jednak zawsze był Bóg. Czasami bardziej przeżywałam i odczuwałam Jego obecność, a czasami mniej. Pan posyłał różnych ludzi, którzy drobnymi kreskami zmieniali moje życie – czasem nawet mało zauważalnie. W wieku 13-tu lat miałam sen. Widziałam w nim zakonnice, która podarowała mi ciężki, długi różaniec i powtarzała: „Módl się za swojego męża”. Powtarzało się to parokrotnie, więc wzięłam się do „roboty” i zaczęłam się modlić. Trwało to 11 lat, w których także i mój stosunek do małżeństwa zaczął się zmieniać. I poznałam wspaniałego człowieka, który wprawdzie burzliwie przeżywał swoją młodość, ale ręką Bożą był prowadzony tak, że wszystko zaczęło się klarować w jego myślach i postępowaniu. Wrócił do Boga. Zawarliśmy Sakrament małżeństwa, a Pan nadal prowadził nas swoimi drogami.
Myślę, że przełomem trochę większym w naszym małżeństwie były Msze Święte we wspólnocie „Emanuel” w Katowicach oraz wyjazd do Medjugorje. W ten sposób Bóg przygotował nas do jeszcze czegoś większego, do wstąpienia do Domowego Kościoła.
I tak jesteśmy, trwamy razem przy Bogu czasami bardziej, czasami mniej.
Gdy ludzie pytają mnie „dlaczego tak żyję?”, to odpowiadam, że z wdzięczności do Boga. Otrzymałam od Niego dwa największe skarby, o które modliłam się bardzo długo. Męża, który jest moim największym przyjacielem i syna o którego prosiliśmy wspólnie 7 lat.
Jesteśmy 17 lat po ślubie i w naszym życiu małżeńskim nie było nigdy wojen i smutnych dni. Wiem dlaczego tak jest, ponieważ zawsze od pierwszych dni poznania prowadziliśmy się razem i zawierzaliśmy wszystko Bogu. To najlepsza jest recepta na szczęśliwe życie we dwoje.
Małgorzata Kostur (żona Wojtka)

Oglądaj nasz kanał na YouTube

W sumie odwiedzin:
Dzisiaj:

Newsletter: