Zamknij komunikat |X|

Informacja: Strona Domu Reklekcyjnego Emaus, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Nie zawierają one żadnych danych osobowych - więcej na ten temat >>
Dom Rekolekcyjny Emaus - strona główna
Baner
  • Powitanie
  • Dom
    • Historia
    • Diakonia domu
    • Zdjecia domu
  • Informacje dla gości
  • Cennik
  • Kontakt
  • Dojazd

Świadectwa





Wprowadź datę rozpoczęcia rekolekcji (orientacyjnie):

  

2009-03-08

Ankiety - Związki niesakramentalne 06 - 08.03.2009

Zobaczyłam siebie w prawdzie i w końcu uporałam się z moim związkiem niesakramentalnym (mamy dzieci, chciałam zostawić męża, że tak będzie lepiej). Wyjeżdżam pełna nadziei i bez pretensji do siebie, że tak źle rozegrałam kiedyś swoje życie (przysięgałam nie kochając). Brakowało mi Komunii Świętej ale to już tak będzie. Poczułam się spełniona z Jezusem i mężem – to bardzo rzadkie chwile.
Warto przyjechać, bo zrozumiałam, że nie jestem wykluczona z Kościoła.

1. Co było ważne?
Ważna była prawda. I ta trudna i ta radosna, zwłaszcza taka, że Bóg chce mojego zbawienia.

Mogłam wsłuchać się w siebie, poznałam co tak naprawdę czuję i jak daleka jeszcze jestem od Chrystusa. Chciałam bardziej się zaangażować, lecz strach mnie paraliżował, udało mi się go troszkę przełamać i jest mi teraz lżej. Trochę brakowało mi rozmów, takiej konfrontacji. Spotkanie w grupach mnie ucieszyło, dowiedziałam się na nich, ze są ludzie z podobnymi problemami. Przeżyłam bardzo to, że mogłam spisać swoje grzechy, przemyślałam je a później mogłam porozmawiać z księdzem na ten temat. Po spowiedzi (chodzi tylko o wyznanie grzechów - przyp. red.) czułam, jakby kamień spadł mi z serca, przeżyłam to bardzo. Spowiadając się płakałam, chyba z tymi łzami wylałam wszystko, co mnie bolało i co mi ciążyło.

Żyjąc w grzechu myślimy, że nie zasłużyliśmy na to, by być blisko Boga. Tutaj uświadomiłam sobie, że Bóg czeka na mnie, kocha mnie taką jaką jestem, nie potępia. List, który otrzymałam od Boga, będzie dla mnie wskazówką na dalsze lata.

Ważne było wzajemne wsparcie osób uczestniczących, np. podczas spotkań w grupach. Trudne, jak zwykle okazało się zawierzenie Bogu wszystkich aspektów naszego życia.

Uczestnictwo we Mszy świętej po dłuższym czasie kiedy nie chodziłam do kościoła.

Spowiedź (chodzi tylko o wyznanie grzechów - przyp. red.) i uświadomienie sobie, że wciąż jestem Bożym dzieckiem.

Warto było przyjechać, by przeczytać list od Boga…

Warto przyjechać, jako recydywiści, gdyż przeżywa się coś innego, nad czym innym pracuje, przygląda się w skupieniu swojemu życiu, wycisza się tak, by usłyszeć głos Boga.

Boże, jestem z Tobą bliżej.

2. Co było trudne?
…to, że moja sytuacja jest trudniejsza niż każdego innego grzesznika (przestępcy, złodzieja, mordercy), który może się nawrócić i ma „czystą kartę”. Ja - przynajmniej teraz – nie mam takiej możliwości.

Przyznanie się przed sobą, że żyję w grzechu, opowiedzenie o tym innym.

Oglądaj nasz kanał na YouTube

W sumie odwiedzin:
Dzisiaj:

Newsletter: