Zamknij komunikat |X|

Informacja: Strona Domu Reklekcyjnego Emaus, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Nie zawierają one żadnych danych osobowych - więcej na ten temat >>
Dom Rekolekcyjny Emaus - strona główna
Baner
  • Powitanie
  • Dom
    • Historia
    • Diakonia domu
    • Zdjecia domu
  • Informacje dla gości
  • Cennik
  • Kontakt
  • Dojazd

Świadectwa





Wprowadź datę rozpoczęcia rekolekcji (orientacyjnie):

  

2006-10-08

Związki niesakramentalne

Rekolekcje, które się odbyły dały mi dużo wiary w Boga, a przyznam się, że ta wiara była trochę mniejsza, ze względów jakimi Kościół darzy związki niesakramentalne. 

1. Co dały te rekolekcje?

Świadomość dwóch faktów:

1) zła jakie wyrządziliśmy w życiu i 2) nieodrzucenia przez Boga z powodu wyrządzenia tego zła.

Fakt pierwszy był moim bagażem cały czas. Fakt drugi, który odczułem teraz mocno, pozwolił mi zmniejszyć brzemię z jakim się muszę zmagać. 

Nieoceniona była możliwość kontaktu z ludźmi, którzy mają takie same problemy jak my. Często żyjemy z poczuciem, że jesteśmy taką rzadkością, ewenementem, że wszyscy wokół nas są dobrzy i lepsi od nas. Może to trochę zarozumiałe i egocentryczne (ale nie chcę wcale umniejszać winy) ale zwiększyło to moje poczucie wartości.

 

2.

Bóg jest niepojęty, wielki, przekracza wszystkie bariery w dotarciu do mnie. Jego działanie jest ponad wszystkim. Tu tego doświadczyłam.

Nie prawda, że „Kościół jako instytucja jest zbyt zajęty sobą, aby dostrzec do ludzi, którzy są słabi, czasem poranieni, świadomi swego grzechu ale szukają Boga i kochają Go”. Cieszę się, że tu się o tym przekonałam – po raz kolejny. Agnieszka

 

3.

Rekolekcje dla mnie były spotkaniem z ludźmi z tym samym problemem oraz spotkaniem z Bogiem. Dały mi umocnienie w wierze, siłę i nadzieję, że Bóg kocha mnie takim jakim jestem – z moimi słabościami, wadami, grzechem, mogę bez strachu i lęku odwzajemnić miłość do niego.

 

4.

Wiele zrozumiałam na tych rekolekcjach – jak wielki grzech na nas ciąży. Dlatego też rozmyślanie w kontemplacji [medytacji - przyp. redaktora] przeżyłam jako wielkie otwarcie swego serca na potrzebę Boga żywego. I wiele jeszcze trzeba zrobić, modląc się do Maryi i Jezusa Chrystusa. Tematy, któreśmy przerabiali z Pisma świętego są rewelacyjne i można z nich bardzo wiele wynieść w duszy i sercu. Wypowiedzi uczestników, którzy brali udział w też były wielkim doświadczeniem różnych problemów życiowych. Henryk

 

5.

Dużo spokoju wewnętrznego i uspokojenia a nawet ukojenia zranionej duszy. [Rekolekcje] Dały wiarę, że KOŚCIÓŁ jest dla wszystkich, a MY (niesakramentalni), nie jesteśmy wcale odrzuceni, a tylko jesteśmy grzeszni jak wiele osób sakramentalnych. Mogę czuć się DZIECKIEM BOŻYM. Jestem bliżej Boga. Hildzia

 

6. 

Przekonałam się, że nie jesteśmy sami ze swoimi problemami, ze jest wiele par, które podobnie jak my myślą i czują i bardzo, bardzo cierpią. Te cierpienia duchowe wzmacniają w nas wiarę. (…). My nie tylko prosimy ale wręcz naprzykrzamy się Bogu, aby nas nie odrzucił. My czujemy, że On nas prowadzi, może ta droga jest bardzo trudna i (na pewno nie do naśladowania) pokręcona, ale myślę, że ma jakiś cel, może my go jeszcze nie znamy? Cieszę się, że byłam właśnie tu i z tymi ludźmi. Zapewniam, że nie ustanę w prośbach i świadectwach dawanych poprzez swoje postępowanie, że Miłosierdzie Boże jest tak wielkie, że i nam „z tego coś się dostanie”. Bądźmy mocni w wierze? Krystyna

 

6.

Zrobiłem wielki krok na drodze wiodącej do Boga. Mimo świadomości życia w grzechu wyjeżdżam stąd bardzo wzmocniony duchowo. Wierzę, że Bóg tak pokieruje naszym życiem, że poprzez modlitwę i studiowanie Ewangelii i życie religijne, w takim zakresie w jakim to możliwe, dopuści nas kiedyś do sakramentu Eucharystii.

Chciałbym zwrócić uwagę kapłanom prowadzącym przygotowanie młodzieży do życia małżeńskiego, aby wywarli duży nacisk na problem barku Boga w życiu niesakramentalnym. Franciszek

 

7.

Były to dni, które przeżyliśmy w Prawdzie, Pokucie, ale i w Dobru, Miłości. Wzszytkie te wartości do głębi nami wstrząsnęły, lecz przede oczyściły, umocniły i dały nadzieję…, że można mówić prawdę, że chce się mówić prawdę i chociaż ona przytłacza, to jednak umacnia do tego stopnia, że się powoli podnosi głowę… nie za wysoko, ale na tyle by ze spokojem powtarzać: „łaską jesteśmy zbawieni…”.

Ta wiara w Dobro, powtarzanie sobie, że jeśli potrzebuję Światła, to być może znaczy, że Ono zacznie kierować moim życiem w wielu jego wymiarach, jest tym, co stąd wywożę. Wywożę też dobro ludzi, organizatorów, którzy z wielkim wyczuciem, delikatnością, z prawdą o nas nam pomagali.

 

Oglądaj nasz kanał na YouTube

W sumie odwiedzin:
Dzisiaj:

Newsletter: